|
Ciąża i poród > www.Porody.pl
Poród...** Bloguj ** ** Blog ciąża ** ** Sklep dla ciężarnych ** ** Baby Shop ** ** Maternity Clothes **Nowości
Jak radzić sobie z wymiotami w ciąży? Jak sobie radzić z zaparciami w ciąży? Cała prawda o karmieniu piersią O bólu porodowym i metodach jego łagodzeni Zalecane pozycje w trakcie porodu Techniki oddychania podczas porodu Etapy porodu II okres porodu - od 30 min do 2 godzin Etapy porodu I okres porodu – kilka do kilkunastu godzin Poród - Kiedy jechać do szpitala? Wskazania i przeciwwskazania do leczenia bólu porodowego Czynniki mogące mieć wpływ na odczuwanie bólu porodowego Wpływ bólu na przebieg porodu, kobietę rodzącą i płód Ciąża, poród i uprawnienia dla kobiet Co się pisze o znieczuleniu zewnątrzoponowym porodu... ...w Internecie Wpływ znieczulenia zewnątrzoponowego na płód Wpływ znieczulenia zewnątrzoponowego Współczesne metody znoszenia bólu porodowego Wskazania i przeciwwskazania do leczenia bólu porodowego Wpływ bólu na przebieg porodu, kobietę rodzącą i płód Ocena bólu przez kobiety rodzące Katolickie Ośrodki Adopcyjno-Opiekuńcze Traveling When You Are Pregnant Pregnancy - What You Should Cover Up While Pregnant Honey, I Am Not Pregnant, We Will Have To Keep Trying Tips To Help Pregnant Women Reduce Morning Sickness. Mornings Don't Have To Be Annoying When You Are Pregnant Days To Get Pregnant - When Is The Best Time To Get Pregnant? Odds Of Getting Pregnant And Age Fitness While Pregnant - Is It Safe? Fitness While Pregnant - Information You Should Know A Quick Guide On How To Get Pregnant Hubbie Help: Simple Ways That A Husband Can Help A Pregnant Wife Increase Your Chances Of Getting Pregnant With Fertility Calendars What If Your Teenager Get Pregnant? It’s Not A Sin For Pregnant Women To Have A Massage Being Pregnant Is Not A Hurdle To Enjoy A Little Romance So You Think You’re Pregnant? A Brief Discussion Of Common Pregnancy Symptoms 10 Pregnancy Risk Factors That Every Pregnant Woman Should Be Aware Of Ile kosztuje utrzymanie dziecka Poród w wodzie – korzyści dzieckaPoród w wodzie – korzyści dziecka Udany seks podczas ciąży, Paget Lou Ciąża. Przewodnik po dziewięciu najważniejszych miesiącach w życiu kobiety, Autor: Christoph Lees, Ciąża Poradnik dla przyszłych ojców, Curtis Glade B., Schuler Judith MACIERZYŃSTWO CIĄŻA I PORÓD, PAULA SPENCER Ciąża Jak skutecznie walczyć z niepłodnością, Charlish Anne Warto chodzić do szkoły rodzenia Zmiany w obrębie gruczołów sutkowych Witaminy i składniki mineralne Co się pisze o znieczuleniu zewnątrzoponowym porodu... ...w Internecie
Czym Penny Simkin postraszy Cię na internetowej stronie zwolenników tak zwanego porodu naturalnego? (What No One Tells You About Epidurals - by Penny Simkin) "Jak w przypadku wszystkich leków, tak i w przypadku leków podawanych do przestrzeni zewnątrzoponowej pojawia się istotne ryzyko i szkodliwe działania na płód i matkę. Penny Simkin nie podaje ani tego, jak oszacowała częstość występowania "ryzyka i szkodliwych działań" ani nie przytoczyła jakichkolwiek danych liczbowych potwierdzających ten bełkot. Podobnie można stwierdzić "każdy człowiek posługujący się rozumem narażony jest na istotne ryzyko pęknięcia tętniaka wewnątrzczaszkowego". Poza dyskomfortem podczas podawania leków do cewnika zewnątrzoponowego i faktem, że musi upłynąć od 30 do 90 minut zanim pojawi się ulga w bólu, matki wybierające znieczulenie zewnątrzoponowe ryzykują, (podczas podawania leków do cewnika zewnątrzoponowego pacjentka nie odczuwa dolegliwości. Do zniesienia lub znacznego osłabienia bólu wystarcza do 10, góra 20 minut w przypadku znieczulenia zewnątrzoponowego a 1 do 5 minut w przypadku znieczulenia podpajęczynówkowego) że wystąpią u nich: toksyczna reakcja na leki - niewyobrażalnie rzadka sprawa. Ciekawe, że pisząc o toksycznej reakcji Penny Simkin nie opisuje jej dokładnie - jakie są objawy, po jakiej dawce, jaką drogą podanej, jak często występują, u osób jakiej rasy itd. zmniejszona sila i/lub częstotliwość skurczów macicy i zwolnienie postępu porodu - znieczulenie przewodowe nie wpływa na stężenie wytwarzanej przez rodzącą kobietę oksytocyny i siłę lub częstotliwość skurczów macicy. Ponadto znosząc dezorganizujący wpływ hormonów takich jak adrenalina i noradrenalina umożliwia skuteczne działanie oksytocynie. osłabiony odruch i zdolność parcia - czym innym jest jednak odruch a czym innym zdolność parcia. Teoretycznie możliwe działanie niepożądane. W praktyce przy obecnie stosowanych dawkach leków przeciwbólowych problemem pozostaje bardzo silny odruch parcia. Zdolność parcia zależy w części od wytłumaczenia jak to robić, a w części od siły mięśni ściany jamy brzusznej - tych, które używane są przy wydalaniu stolca. W prawidłowo wykonanym znieczuleniu jedna trzecia kobiet rodzących wytwarza nieznacznie większe a dwie trzecie nieznacznie mniejsze ciśnienie w jamie macicy. Te dyskretne różnice nie mają żadnego istotnego znaczenia wobec faktu, że kobieta dobrze przez położnika poinformowana i rozumiejąca jak trzeba przeć, rodzi sama. Niemożność opróżnienia pęcherza moczowego - przy dawkach stosowanych w znieczuleniu porodu zjawisko krótkotrwałe i bez jakichkolwiek trwałych następstw. Świąd i nudności - zdarza się częściej świąd niż nudności. Świąd jest zwykle o nieznacznym nasileniu i daleko bardziej przyjemny niż ból rozrywający brzuch i plecy. Istnieje również niewielkie ryzyko wprowadzenia cewnika do naczynia krwionośnego w przestrzeni zewnątrzoponowej. Chociaż zdarza się to rzadko, to jednak ludzki błąd prowadzi w niektórych sytuacjach do trudności w oddychaniu, bólów głowy i w niezmiernie rzadkich przypadkach zapalenia opon mózgowo-rdzeniowych, zatrzymania czynności serca a nawet śmierci - istnieje taka możliwość, że cewnik zostanie wprowadzony do naczynia krwionośnego. Do naczyń krwionośnych wprowadza się różne rzeczy, dla bezpieczeństwa kobiet rodzących np. wenflony. To, że cewnik znajdzie się w naczyniu krwionośnym przestrzeni zewnątrzoponowej nie jest samo w sobie czymś nadzwyczajnym. Ponieważ takie sytuacje rzadko, ale zdarzają się, procedura obliguje anestezjologa do sprawdzenia przed podaniem leku czy istotnie cewnik nie jest w naczyniu krwionośnym. Gdyby jednak zdarzyło się, że w jakiś sposób mimo zachowania należytej staranności, leki przeciwbólowe zostałyby podane do naczynia krwionośnego, to są to tak małe dawki, że nie są w stanie wywołać nie tylko znieczulenia, ale również działań toksycznych. Trzeba być naprawdę pełnym złej woli i nie lubić kobiet rodzących, żeby straszyć je zgonem. Znieczulenie zewnątrzoponowe naraża płód poprzez zwolnienie czynności serca i niedotlenienie z powodu spadku ciśnienia tętniczego krwi matki. Do zwolnienia czynności serca płodu dochodzi na skutek niedotlenienia zwłaszcza podczas porodów bolesnych. To dzieci z porodów trudnych i bolesnych są zazwyczaj dziećmi "zmęczonymi" tak jak ich mamy. Dzieci z porodów niebolesnych nie mają tego typu zmartwień. Możliwość spadku ciśnienia tętniczego matki podczas znieczulenia porodu jest przy stosowanych dawkach minimalna. Nieporównanie bardziej niebezpieczna jest pozycja leżąca na wznak, gdy matka ma prawidłowe ciśnienie tętnicze (mierzy się je powyżej miejsca ucisku) a w naczyniach zaopatrujących macicę i płód (poniżej miejsca ucisku aorty i żyły głównej dolnej) ciśnienie tętnicze w ciągu kilku minut znacznie się obniża ograniczając dopływ krwi i tlenu do pracującego mięśnia i czekającego na tlen płodu. dyskretnych zmianach w zachowaniu dziecka, w tym ssaniu - w otoczeniu, które właściwie troszczy się o karmienie piersią znieczulenie zewnątrzoponowe nie wpływa na sukces w tym zakresie. Niewątpliwie ma odruch ssania, którego anatomiczne podłoże w części znajduje się w mózgu, będzie upośledzony po domięśniowym lub dożylnym podaniu matce dolarganu lub fentanylu - leków działających depresyjnie na mózg. Mogą wystąpić jeszcze inne długofalowe skutki oddziaływania znieczulenia zewnątrzoponowego na płód, ale te jeszcze nie zostały w wystarczającym stopniu przebadane. Dodatkowe problemy sprawia dożylne przetaczanie dużych ilości płynów infuzyjnych, które mogą doprowadzić do nadmiernego zwiększenia objętości piersi, przyspieszonego oddechu u noworodka a w rzadkich przypadkach również obrzęku płuc i innych objawów ubocznych" - najlepiej napisać w pseudonaukowym stylu, że: "mogą wystąpić jeszcze inne długofalowe skutki oddziaływania znieczulenia zewnątrzoponowego na płód, ale te nie zostały jeszcze w wystarczającym stopniu przebadane". To po co pisać o skutkach, których nie ma. Twierdzenie, że przetaczanie płynów stwarza problemy, o jakich można przeczytać powyżej, jest zwyczajnie nieprawdziwe, żeby nie nazwać ich kłamstwem. It's perfectly safe - by Bonni Elizabeth Hall Wszystkie leki użyte do zniesienia bólu (z kontekstu zwłaszcza w znieczuleniu zewnątrzoponowym) przechodzą z krwi matki do płodu. Wszystkie wpływają na płód, niektóre bardziej niż inne. Żaden z nich nie jest korzystny dla płodu. Fałsz w tym twierdzeniu polega na połączeniu prawdziwej informacji o tym, że leki z krwi przenikają do płodu z metodą, w której praktycznie nie dochodzi do takiej sytuacji tzn. znieczuleniem zewnątrzoponowym. Leki podane do przestrzeni zewnątrzoponowej mają dużą rozpuszczalność w tłuszczach. Dlatego, z uwagi na dużą w niej zawartość tkanki tłuszczowej, wchłanianie leków do naczyń krwionośnych matki jest minimalne. Niewielkie ilości leku krążącego we krwi matki w niewielkim stopniu są w stanie przeniknąć przez łożysko do krążenia płodu. To powoduje, że stężenia leków użytych do znieczulenia osiągają niewykrywalne stężenia we krwi płodu. Po drugie: leki te podawane są w ilościach 4 - 6 krotnie mniejszych niż podczas zastrzyków domięśniowych. Po trzecie rodzą się dzieci, które muszą być operowane jak najszybciej po urodzeniu i stosuje się u nich znieczulenie zewnątrzoponowe z dawkami leków przekraczającymi te ze znieczulenia porodu. Wtedy dawki leków wielokrotnie przekraczają te osiągane podczas znieczulenia porodu. Mnóstwo dowodów istnieje, wskazując że znieczulenie zewnątrzoponowe w ewidentny sposób zwiększa ryzyko dla matki i dziecka. Ciekawe, dlaczego znieczulenie zewnątrzoponowe jest bardzo często stosowane na Zachodzie a coraz częściej w Polsce (nawet w Szpitalu Św. Zofii w Warszawie znanego z rygorystycznie naturalistycznego podejścia do stosowania jakichkolwiek leków w czasie porodu liczba wykonywanych znieczuleń wzrosła trzykrotnie) Dochodzącą w niektórych szpitalach amerykańskich częstość wykonywania znieczuleń rzędu 90% Bonni tłumaczy tym, że niestety wielu lekarzy nie zdaje sobie sprawy z zakresu możliwych działań ubocznych. Niektórzy ukończyli szkoły medyczne i nie czytają najnowszej literatury czy wyników badań. Wielu nie chce zmian w wyuczonym postępowaniu. To już jest po prostu bezczelność. Tłumok, który nie zadał sobie trudu aby zapoznać się z badaniami na temat szkodliwości bólu rozgłasza poglądy sprzed 30 lat i jeszcze wmawia, że lekarze w szpitalach wykonujących w 90% porodów znieczulenie zewnątrzoponowe są niedouczeni. Za chwilę babus napisze, że znieczulenie zewnątrzoponowe wykonywane jest tam pod przymusem aby wyciągnąć pieniądze z ubezpieczalni. Bupiwakaina, lek najczęściej używany w znieczuleniu zewnątrzoponowym, jest narkotykiem. Bupiwakaina nie jest narkotykiem. Fizyczne odczuwanie aktu narodzin, chociaż czasem bardzo bolesne, może być skutecznie łagodzone właściwym przygotowaniem i psychiczną podporą i wieloma środkami niemedycznymi. Nieprawda, pacjentki przygotowywane właśnie przez amerykańskie szkoły rodzenia odczuwają bóle w stopniu niewiele mniejszym, niż kobiety, które nie były przygotowywane. Jest hańbą, że lekarze, anestezjolodzy (to już nie są lekarze ? ), personel medyczny i media podtrzymują mit, że rutynowe i niepotrzebne interwencje i leki, użyte podczas porodu nie są szkodliwe. Jest góra dowodów z różnych źródeł, że to nieprawda i że ryzyko ich stosowania bardzo często przewyższa przypuszczalne korzyści, że w wielu przypadkach rutynowe interwencje powodują powikłania i takie interwencje i medyczne ingerencje nie są doskonale bezpieczne. Co za brednie !!! Przecież nie ma wątpliwości co do tego, że interwencje niepotrzebne są niepotrzebne. Nie ma też wątpliwości co do tego, że w sytuacjach uzasadnionych należy podejmować interwencje w niezbędnym zakresie aby zlikwidować zagrożenie. Efektu treningu w szkolach porodu wg. Prof. Włodzimierza Fijałkowskiego i Gazety Wyborczej nr 7 z 1998 (Gazeta Wyborcza na pewno była z 1998, ale poglądy Pana Profesora są z pewnością o kilkadziesiąt lat starsze) Epidurals - Real Risks for Mother and Baby Znieczulenie zewnątrzoponowe powoduje, że kobieta zazwyczaj nie może ruszać nogami, przeć do czasu aż blokada ustąpi - Znieczulenie zewnątrzoponowe eliminuje ból w pierwszym okresie zazwyczaj w 100%, nie wpływa na czynność mięśni kończyn dolnych, zachowuje odruch parcia, umożliwia aktywny i satysfakcjonujący poród Szanse, aby kobieta (ze znieczuleniem zewnątrzoponowym) urodziła bez użycia kleszczy ciągle są małe - Przy pomocy wyjątkowo źle założonych kleszczy z pewnością urodzono Sarah Buckley, autorkę tych rewelacji. Nie ma wątpliwości, że ktoś, kto zna literaturę fachową, rzetelnie oceniającą poszczególne elementy postępowania medycznego, wie, że znieczulenie zewnątrzoponowe nie zwiększa częstości porodów zabiegowych. Natomiast znieczulenie zewnątrzoponowe częściej jest stosowane u kobiet, u których nieprawidłowy przebieg porodu zmuszający do interwencji położniczej, powoduje silne dolegliwości bólowe. Ale to znieczulenie stosowane jest częściej w porodach przedłużonych i kończących się zabiegowo a nie znieczulenie zewnątrzoponowe przedłuża porody i powoduje konieczność użycia instrumentów. Jednym z najczęściej opisywanych działań ubocznych jest spadek ciśnienia tętniczego krwi matki. Nawet u 1 z 8 rodzących można zaobserwować ten efekt. Aby zapobiec temu problemowi przetacza się płyny infuzyjne. Spadek ciśnienia tętniczego zmniejsza dopływ krwi do łożyska i ilość tlenu dostępną dla dziecka. Spadek ciśnienia tętniczego matki jest bardzo rzadko spotykany przy stosowanych dawkach, ponieważ są to bardzo, bardzo małe dawki. Znacznie groźniejsze, bo bez objawów ze strony matki, są spadki ciśnienia obserwowane, gdy macica z płodem uciskają aortę i żyłę główną dolną. Wtedy matka ma dobre ciśnienie tętnicze (na kończynach górnych, ale nie dolnych) natomiast poniżej miejsca ucisku tych dużych naczyń, tam gdzie odchodzą naczynia krwionośne do macicy ciśnienie jest bardzo niskie. Co zaś tyczy się tlenu, to w porodach bolesnych odtlenowanie krwi dzielnej i wspieranej przez "naturalną" położną matki sięga nawet 50%. Podobnie u płodu. Znieczulenie zewnątrzoponowe spowalnia poród, zwłaszcza drugi okres i trzykrotnie zwiększa ryzyko użycia kleszczy. Nie należy demonizować czynnika czasowego. Czy lepiej jest przebiec szybko przez czterdziestometrową alejkę pełną rozżarzonych węgli czy lepiej spacerować po niej trzy godziny, kiedy już wystygną? Znieczulenie znacznie skraca czas trwania pierwszego okresu jeśli jego wydłużenie zależy tylko od reakcji organizmu na ból. Położnicy amerykańscy przyjęli, że u znieczulonej pacjentki rodzącej pierwszy raz, drugi okres porodu uważany jest za przedłużony po upływie trzech godzin (u wieloródki po dwóch). Ponownie przypominam, że znieczulenie zewnątrzoponowe nie zwiększa ryzyka porodów instrumentalnych, w tym kleszczowych. Leki użyte do znieczulenia zewnątrzoponowego osiągają we krwi płodu przynajmniej takie samo stężenie jak we krwi matki. Kolejna bzdura. Badania sugerują, że znieczulenie zewnątrzoponowe zaburza uwalnianie oksytocyny. Nieprawda - znieczulenie zewnątrzoponowe nie ma wpływu na stężenie oksytocyny ...w Gazecie Wyborczej Z jakiego rodzaju informacją na temat znieczulenia porodu może zetknąć się kobieta ciężarna? Na podstawie kilkunastuletnich kontaktów z pacjentkami oraz tego co można przeczytać o znieczuleniu porodu w różnych czasopismach mogę stwierdzić, że niestety zasługuje to raczej na określenie dezinformacja. Weźmy na przykład to, co o znieczuleniu zewnątrzoponowym porodu można przeczytać w Gazecie Wyborczej http://www.gazeta.pl/Iso/Plus/Zdrowie/Dzieci/R1/185rap.html Pierwsze dziecko urodziłaś naturalnie. Chodziłaś na zajęcia do szkoły rodzenia, a to, czego się tam nauczyłaś, w dużej mierze okazało się zbawienne przy porodzie. Ale i tak na samą myśl o kolejnym robi ci się słabo. Może więc czas pomyśleć o znieczuleniu przy porodzie? Przez tysiąclecia kobiety rodziły "po bożemu" i jakoś to było. Ale skoro nawet dentyści proponują dziś znieczulenie przed leczeniem - a jeszcze do niedawna mawiali, że "musi boleć" - to może znieczulenie przy porodzie też nie jest fanaberią? - Nie, z porodem to co innego. Położne w mojej szkole rodzenia nie miały dobrego zdania o znieczuleniu. I wszyscy mi mówią, że przesadzam z tym strachem. Przesadzam? Chyba nie. Przecież ludzie różnie odczuwają ból. Jeden dobrze zniesie długotrwałe borowanie zęba, inny mdleje na sam dźwięk wiertarki. - Według badań przynajmniej co trzecia rodząca powinna mieć łagodzone bóle ze względu na niższy od przeciętnego próg bólu - mówi prof. Ewa Mayzner-Zawadzka z Kliniki Anestezjologii Akademii Medycznej w Warszawie. A dlaczego nie znieczulać każdego porodu? Po pierwsze nie każda kobieta tego potrzebuje. To prawda. Ale też prawdą jest, że niezależnie od kraju w którym przeprowadzono badania reakcji na ból porodowy, około 80 % kobiet rodzących pierwszy raz określało bóle jako silne albo nie do wytrzymania. Podczas kolejnego porodu około 60 % było tego zdania. Po drugie, jeśli nie ma znieczulenia, kobieta może panować nad swoim porodem (od spacerów w pierwszej fazie porodu po specjalną technikę oddychania w drugim okresie). To są niestety "gruszki na wierzbie" obiecywane pacjentkom przed porodem. Na czym polega panowanie nad swoim porodem? Czy można ten poród wysiłkiem woli zatrzymać, cofnąć albo przyspieszyć? Nad samochodem panuję, bo mogę go zatrzymać, telewizor mogę wyłączyć w każdej chwili. Stosowanie tych metod, jak jeszcze paru innych akurat na razie nie będących w modzie, prowadzi do częściowego powodzenia u kobiet, które nasilenie odczuwanego bólu określają jako co najwyżej średnie. Ale tych jest stosunkowo niewiele. Poza tym i tak zdecydowana większość tych kobiet chce później żeby jednak wykonać znieczulenie zewnątrzoponowe. Dla pozostałych, które podczas kolejnych skurczów proszą nawet żeby je zastrzelić, stosowanie metod nieadekwatnych do sytuacji klinicznej prowadzi do opóźnienia rozpoczęcia stosowania skutecznego znieczulenia. Ból informuje ją, co się dzieje w organizmie - ten w pierwszym okresie porodu daje znać, że rozwiera się szyjka macicy. Nie jest to prawdą - zwłaszcza w początkowym okresie porodu zmianom w konsystencji szyjki i jej rozwarciu nie musi towarzyszyć ból. Poza tym jak długo można przekazywać tę samą informację? Przygotowuje do drugiego okresu porodu - kiedy bóle parte sprawiają, że dziecko wydostaje się z macicy na świat. To jest bzdura - ból nie przygotowuje do niczego. Ból pozbawia możliwości obrony. Jest szkodliwy jak mało co, i może zmienić życie człowieka w koszmar. Udowodniono, że przeszkadza w porodzie. Czy kobieta, która ma szczęście rodzić bez bólu - ot tak stworzona przez naturę do rodzenia - poprzez nieodczuwanie bólu jest nieprzygotowana do drugiego okresu porodu ?! Dziś łatwiej niż jeszcze kilka lat temu znieść ból porodowy. Nawet bez znieczulenia. Rozumiem, że w tym kontekście chodzi nie o znoszenie bólu w rozumieniu jego usuwania ale poród mimo braku znieczulenia. Przy okazji - a może zaproponować aby, każdy postulujący poród bez znieczulenia, spróbował wytrzymać bóle podczas operacji. Tylko kto da radę? Jeśli wybierasz znieczulenie, zdajesz się tym samym całkowicie na lekarzy. Nie jest to prawda. Właśnie wtedy unikasz wyczerpania bólem co mogłoby całkowicie uzależnić od lekarzy i zmusić położnika do korzystania z pomocy próżniociągu, kleszczy czy wykonania cięcia cesarskiego. Cóż z tego, że kobieta bohatersko wytrzyma bóle do pełnego rozwarcia (nie wiadomo zresztą po co, skoro niezależnie od bólu, czy jego braku i tak postępuje rozwarcie szyjki ), skoro nie ma już siły przeć wtedy, gdy to jest naprawdę potrzebne? Gdzie tu sens? Znieczulenie oznacza bowiem kontrolowane wyciszenie większości sygnałów dochodzących z organizmu. O tym, co się dzieje, dowiadujesz się od położnika. On mówi, kiedy przeć, bo ty nie czujesz bólów partych. Nie jest to prawda - nowoczesne znieczulenie stosowane od dawna oznacza usunięcie lub znaczne złagodzenie bólu i żadnych innych, istotnych dla rodzącej kobiety doznań. Przy stosowanych obecnie dawkach zachowane jest czucie parcia. Poza tym są kobiety rodzące, u których z innych powodów występuje porażenie kończyn dolnych, które rzeczywiście nie czują parcia i rodzą drogami naturalnymi. Część pacjentek po znieczuleniu nie chce współpracować z lekarzem, bo jest im za dobrze. Niekiedy trzeba wtedy pomóc dziecku wydostać się na świat, np. zakładając próżniociąg - mówi dr Wiesław Fidziński, ordynator Oddziału Ginekologii i Położnictwa warszawskiego Szpitala Praskiego. Z całym szacunkiem dla poglądów Pana dr Fidzińskiego należy podkreślić, że część pacjentek nie chce współpracować z lekarzem nie dlatego, że jest im za dobrze ale dlatego że boli je tak bardzo, że nie dadzą się zbadać. Z kolei to, czy pacjentka chce współpracować nie zależy od prawidłowo wykonanego znieczulenia bo pacjentka ma wtedy zachowane siły i sprawność mięśni ściany brzucha i może sama świadomie rodzić dziecko ale od tego czy położnik wytłumaczy jej jak ma pracować w drugim okresie porodu. Tu jest miejsce na edukację w szkole rodzenia. Znieczulenie jest komfortem dla matki, ale jeśli zacznie się je zbyt wcześnie, potrafi tak wyciszyć akcję porodową, że poród zamiast np. ośmiu godzin, trwa dwanaście. Niestety pogląd sprzed kilkunastu lat. Niestety - dla środowiska lekarskiego, które w osobie Pana Doktora prezentuje poglądy przestarzałe jako aktualnie obowiązujące, niestety - dla Gazety Wyborczej, która je przedstawia i niestety - dla pacjentek dla których często jest to jedyne źródło wiedzy na ten temat. Znieczulenie poprzez eliminację szkodliwego wpływu bólu na organizm mamy i dziecka jest komfortem dla dziecka i matki. Po drugie nie ma wpływu na częstość i amplitudę skurczów macicy, natomiast znosząc szkodliwe odruchy wywołane przez ból (np. zwiększenie napięcia mięśni dna miednicy, które zmusza macicę do wykonywania większej pracy - niepotrzebnie - w dłuższym czasie) oraz usuwając czynniki hormonalne zaburzające czynność skurczową macicy przyspiesza i ułatwia poród. Znieczulanie można zacząć dopiero, gdy szyjka macicy ma 3-4 cm rozwarcia. Muszą być też wyraźne, regularne skurcze macicy. Po prostu przy takim rozwarciu i regularnych skurczach macicy pojawia się zazwyczaj problem bólu, który wymaga eliminacji. Wcześniej położnicy posługują się narkotykami stosowanymi w różnych kombinacjach domięśniowo lub dożylnie czasem w połączeniu z lekiem psychotropowym jakim jest droperidol. Z właściwie przeprowadzonych i opublikowanych badań (co potwierdza nasze doświadczenie) wynika jednak, że gdy wykonuje się znieczulenie porodu nawet przy braku tych "warunków", tzn. było bardzo małe rozwarcie ale towarzyszyły mu bardzo nasilone dolegliwości bólowe pacjentki, rodziły w ciągu 4 - 5 godzin drogami naturalnymi bez jakiejkolwiek extra pomocy ze strony położniczej i żaden z tych porodów nie wymagał interwencji położniczej. To powinno uświadomić przyszłym matkom oraz zwolennikom porodów ekologicznych, jak bardzo szkodliwym czynnikiem dla porodu jest ból. Poród w znieczuleniu oznacza też, że zamiast jednej położnej musi być przy tobie dwóch lekarzy. I nie mogą się oni w tym czasie zajmować innymi pacjentkami. Nieprawda - w dalszym ciągu fizjologicznie przebiegającym porodem zajmuje się położna a znieczulenie porodu nie jest tak dynamicznym procesem aby anestezjolog nie odchodził od pacjentki na krok. Ma być w każdej chwili dostępny ale w zupełności wystarczy jeżeli będzie dostępny w każdej chwili i co jakiś czas odwiedzi pacjentkę. Tak jak położnik. Cały czas muszą kontrolować twoją akcję porodową, podając różne środki farmakologiczne. Jedne z nich nasilają skurcze macicy, inne zwiększają ich amplitudę lub zmniejszają częstotliwość. Czynność porodowa każdej pacjentki na sali porodowej powinna być nadzorowana, jeśli ma to być poród bezpieczny. Są sytuacje podczas porodu, które wymagają stosowania leków wpływających na czynność skurczową macicy. Błędem byłby brak reakcji na tężcowy skurcz macicy, podczas którego przepływ krwi przez łożysko praktycznie ustaje grożąc co najmniej znacznym niedotlenieniem płodu. Podobnie, byłoby błędem nie stosowanie środków nasilających skurcze macicy w sytuacji, gdy poród mimo istnienia dobrych warunków postępuje powoli a pojawia się realne zagrożenie infekcji wewnątrzmacicznej. Więcej na temat wskazań do interwencji farmakologicznej z pewnością napisaliby Szanowni Koledzy zajmujący się położnictwem. Podając matce środek narkotyczny dożylnie, lekarze muszą pamiętać, żeby w odpowiednim momencie podać jego neutralizator. Jeśli tego nie zrobią, dziecko urodzi się śpiące - nie będzie mu się chciało oddychać. Śpiące dzieci oddychają. Problemem jest nie to, że dziecko śpi tylko to, że nie chce oddychać będąc pod wpływem narkotyku. Ale przecież dożylne podawanie środka narkotycznego nie jest elementem, postępowania w znieczuleniu zewnątrzoponowym. Omawianie tego faktycznie występującego działania w tym miejscu sugeruje wniosek, że to znieczulenie zewnątrzoponowe prowadzi do tego, że dziecko po urodzeniu będzie śpiące i nie będzie chciało oddychać. To oczywiście nie jest prawdą. Zdarza się przy powikłaniach po znieczuleniu zewnątrzoponowym, że matka musi leżeć płasko przez dwadzieścia cztery godziny (inaczej grożą jej bardzo silne bóle głowy). Bardzo rzadko ( kilka razy na tysiąc znieczuleń) ale zdarza się, że groźba wystąpienia bólów głowy pojawia się ale... Bardzo silne bóle głowy nie pojawiają się od razu tylko stopniowo narastają aby po kilku dniach osiągnąć znaczne natężenie. Dopuszczenie do tego aby bóle głowy były bardzo silne , jest możliwe tylko wtedy, gdy nie postępuje się z nimi prawidłowo od samego początku. Prawidłowe postępowanie umożliwia zazwyczaj definitywne usunięcie przyczyny występowania bólów głowy w ciągu kilkunastu minut. 24 godzinne leżenie niewiele albo i nic tu nie pomaga. Jak się znieczula? Jeśli już decydujesz się na znieczulenie, lepiej zrób to zawczasu. Najlepiej w trakcie pierwszej wizyty w szpitalu, w którym chcesz rodzić, powiedz, że życzysz sobie znieczulenie przy porodzie. I to akurat jest prawdą. Podczas pierwszej wizyty trzeba zapytać chociażby o to jak jest zorganizowana usługa znieczulenia, czy będzie dostępna w każdej chwili czy tylko do godzin popołudniowych, ile kosztuje, jakie jest doświadczenie anestezjologów w tym zakresie, od jak dawna znieczulają pacjentki ile w ciągu ostatniego roku itd. Możesz być wtedy znieczulona zewnątrzoponowo. W pierwszym okresie porodu albo jeszcze wcześniej lekarz wkłuje igłę w przestrzeń między kręgami okolicy lędźwiowej. Nie rozpoczyna się znieczulenia porodu w ciąży. założy cewnik, przez który później będzie dozować lek znieczulający (kiedy bóle zaczną się na dobre, taki cewnik jest niezwykle trudno założyć, bo kobieta nie jest w stanie wytrwać kilku minut zupełnie nieruchomo). Oczywiście jest trudniej, gdy kobieta rusza się w trakcie skurczu. Niemniej jednak między skurczami, nawet często występującymi jest dostatecznie dużo czasu na wprowadzenie cewnika. Wprowadzenie cewnika nie musi odbyć się podczas jednej przerwy międzyskurczowej i, prawdę mówiąc, rzadko taka sytuacja ma miejsce. Raczej anestezjolog powinien przewidzieć, że potrzebne będą dwie albo trzy przerwy między skurczami i poinformować pacjentkę, że spokojnie poczeka aż skurcz minie i będzie kontynuować procedurę. Poruszenie się podczas prawidłowo wykonywanej procedury nie ma dla pacjentki żadnych konsekwencji. Po pierwsze - daleko są struktury nerwowe i naczyniowe aby igła mogła się z nimi skontaktować. Po drugie - w trakcie poruszenia się pacjentka przemieszcza się razem z igłą - nie ma ruchu igły względem ciała . Podobnie możemy objąć dłonią ostrze noża i bezpiecznie wymachiwać nią we wszystkich kierunkach. Dopiero gdy nastąpi ruch noża względem dłoni (ktoś będzie chciał nam go zabrać) możemy spodziewać się rany ciętej. Tylko bardzo doświadczony anestezjolog potrafi wykonać znieczulenie w dowolnym momencie porodu. Prawda, zwłaszcza jeśli weźmie się pod uwagę nie samo wprowadzenie cewnika do kanału kręgowego bo nie o to mamie chodzi, ale osiągnięcie oczekiwanego przez nią efektu. A jeśli załamię się dopiero w trakcie porodu? Decyzja o znieczuleniu nie może być traktowana jako akt kapitulacji. Nie jest się gorszą matką przez to, że decyduje się na znieczulenie. Dzięki korzyściom jakie daje znieczulenie możesz znacznie ułatwić dziecku przejście tego pierwszego krytycznego momentu w jego dotychczasowym życiu. To taki pierwszy ale bardzo ważny prezent dla dziecka. Z całą pewnością ważniejszy niż rower czy zegarek na pamiątkę komunii. Na znieczulenie możesz się zdecydować także w trakcie porodu. Tylko w trakcie porodu. Lekarz może ci wtedy podać leki rozkurczowe albo anksjolityki. Mimo że nie są to środki przeciwbólowe, mogą czasem wystarczyć do tego, by się odprężyć. A właśnie - dlaczego toleruje się i nawet akceptuje, jak to robi Gazeta Wyborcza sytuację, kiedy pacjentka decyduje się na znieczulenie porodu a lekarz podaje leki rozkurczowe albo anksjolityki. Czyż to nie jest zupełny brak szacunku dla woli i cierpień kobiety rodzącej? Przecież ona decyduje się nie na anksjolityki i nie na leki rozkurczowe, ale na skuteczne postępowanie przeciwbólowe. Lekarz przy braku przeciwwskazań nie ma prawa stosować środków innych niż te których oczekuje pacjentka. Kiedy w kiosku proszę o Gazetę Wyborczą, to nie mam na myśli Przyjaciółki. Jeżeli mam mieć operację kolana, to nie "ślepej kiszki". Doprawdy dziwne, że Gazeta Wyborcza wielkim głosem dopominająca się o rodzenie po ludzku nie dopomina się o zupełnie podstawowe prawo pacjentki wpływania na to, co się z nią robi. Łącznie z zastrzykiem możesz też dostać czopek albo kroplówkę. Takie metody można stosować także w wypadku przeciwwskazań do znieczulenia zewnątrzoponowego. Jeśli to nie pomaga, a rodząca bardzo cierpi, można podać jej narkotyczne leki przeciwbólowe (morfinę, dolargan). Przeciwwskazań do znieczulenia porodu jest bardzo niewiele - ze strony położniczej są to sytuacje w których wiadomo, że nie ma szans, że poród odbędzie się drogami naturalnymi albo takie co do których istnieje przekonanie, że poród drogami naturalnymi będzie dla płodu związane z dużym i niepotrzebnym ryzykiem uszkodzenia. Ten aspekt powinien być spokojnie i rzeczowo omówiony z położnikiem jak najwcześniej w ciąży tak aby mama wiedziała czego może spodziewać się podczas porodu. Inne sytuacje, rzadko spotykane, które wymagają skrupulatnego rozważania korzyści i zagrożeń to zaburzenia krzepnięcia krwi. Dość powszechne w krajach anglosaskich jest też znieczulenie podtlenkiem azotu. Stosowano je kiedyś także u nas. Polega na wdychaniu przez rodzącą gazu w momencie, kiedy odczuwa ból. Można je jednak stosować w zasadzie dopiero w drugim okresie porodu. Ten rodzaj znieczulenia można jednak polecać głównie pacjentkom, które nauczyły się w szkole rodzenia, jak i kiedy oddychać przez maskę. Bez tej wiedzy mogą się tak "znieczulić", że lekarz będzie miał kłopot z dobudzeniem ich. Metoda o niewielkiej przydatności w ośrodkach, które całą dobę dysponują możliwością bezpiecznego wykonania znieczulenia zewnątrzoponowego, przy właściwym stosowaniu mająca co najwyżej umiarkowany wpływ na bóle porodowe a przy każdym użyciu obarczona sporym ryzykiem dla matki. Czy znieczulenie niesie ryzyko? Jak w każdej procedurze lekarskiej wiele zależy od doświadczenia osoby wykonującej znieczulenie. Powikłania zdarzają się jednak nie częściej niż raz na 100-150 tys. znieczuleń - mówi prof. Mayzner-Zawadzka. Najłagodniejsze to bóle kręgosłupa. Ale właściwie nie wiadomo, czy są one związane ze znieczuleniem, czy po prostu z porodem. Istnieje też minimalne ryzyko uszkodzenia tzw. korzenia nerwowego, czego następstwem mogą być przemijające bóle korzonkowe. No dobrze, a dziecko? Do czasu przecięcia pępowiny matka i dziecko tworzą jeden organizm. Wszystko, co podajemy matce, działa do pewnego stopnia na dziecko. Raczej należy zauważyć, że każdy lek podany matce przy użyciu odpowiednio czułego sprzętu będzie można wykryć we krwi dziecka. Jeżeli porównamy dwie metody łagodzenia bólu porodowego jakimi są dożylne podani narkotyku i jego podanie do przestrzeni zewnątrzoponowej to okaże się, że do żyły pacjentki podaje się kilkakrotnie więcej lekarstwa niż do przestrzeni zewnątrzoponowej. Ponadto, lek podany do żyły bez najmniejszych trudności przedostaje się do krążenia płodu a ten sam lek - oczywiście w mniejszej dawce podany do przestrzeni zewnątrzoponowej działa w zasadzie w miejscu podania a jego wchłanianie do układu krążenia matki a potem do krążenia płodu jest tak małe, że ilość wchłoniętego leku jest znajduje się poniżej czułości najnowocześniejszych aparatów i jest niezdolna do wywarcia jakiegokolwiek zauważalnego działania klinicznego. Najmniejszy niekorzystny wpływ ma na nie znieczulenie zewnątrzoponowe, bo używa się do niego minimalnych dawek leków, które prawie nie przechodzą do układu krążenia i przez łożysko do płodu. Wszystkie inne leki (w czopkach, tabletkach, zastrzykach) podane matce przechodzą także do krwiobiegu płodu. Większość z nich nie działa jednak niekorzystnie. Ponadto dzięki znieczuleniu poród przebiega bez napięć, lęku. - Takie "znieczulone" dzieci są mniej niedotlenione niż te rodzone w wielogodzinnych bólach, a zatem są zdrowsze. To oczywiście niezbyt fortunne wyrażenie - podczas znieczulenia porodu to nie dzieci są pod wpływem znieczulenia ale kobiety rodzące. W każdym razie znieczulenie to na pewno lepsze wyjście od wymuszania na lekarzu cesarskiego cięcia. - To przecież poważna operacja. A dla dziecka raptowne wyjęcie go z macicy wielką szorstką łapą też nie jest przyjemnością. Noworodek zawsze wolałby wyjść dołem - mówi dr Wiesław Fidziński. Nie wszyscy położnicy są mężczyznami, mającymi wielkie, szorstkie łapy. Ale nawet, gdyby się takie trafiły, to i tak są w gumowych rękawiczkach. Wypowiadanie się w imieniu noworodka, co wolałby jest zajęciem obarczonym znacznym ryzykiem popełnienia błędu. Wiedzą o tym wszyscy rodzice już w pierwszym roku życia swoich pociech, które wtedy rzadko robią, to czego się od nich oczekuje. Wokół samej techniki znieczulenia zewnątrzoponowego jak również podpajęczynówkowego stosowanych przecież nie tylko w sytuacji, gdy trzeba znieczulić poród narosło tyle nieporozumień, że czas już chyba by w tej sprawie zaczęli wypowiadać się ci lekarze, którzy mają najwięcej do czynienia z różnymi technikami znieczuleń przewodowych.
|
|